Home Ludzie Lokalni twórcy Pisanki sercem malowane
Pisanki sercem malowane
Wołominianka, Elżbieta Rączka, jest prawdziwą mistrzynią w ozdabianiu pisanek. Ogóle jest to osoba tak utalentowana, że oglądając liczne prace pani Elżbiety, w tym obrazy olejne, można tylko zazdrościć artystycznej pasji, którą z takim powodzeniem realizuje.

Pięknie ozdobiona pisanka mogła być nawet darem królewskim. Podobno król Anglii Edward I w XIII wieku rozdawał co roku na Wielkanoc czterysta malowanych i złoconych jaj. Dla króla Francji Ludwika XV pisanki malowali słynni artyści. Francuski złotnik Carl Faberge działający na dworze ostatniego cara Rosji Mikołaja II był twórcą ówczesnych Kinder niespodzianek. To arcydzieła sztuki jubilerskiej wykonane ze złota, srebra, rubinów, szafirów, pereł i innych szlachetnych kamieni. Po otwarciu drogocennego jaja ukazywała się niespodzianka, np. jedenaście miniaturowych portretów carskiej rodziny. Dziś mało kto zadaje sobie trud malowania jajek, bo to pracochłonna sztuka.

Nie ma dwóch takich samych

Prawdziwą mistrzynią w ozdabianiu pisanek jest Elżbieta Rączka. Zna chyba wszystkie sposoby upiększania wielkanocnych jaj, każdego roku prywatna kolekcja pani Elżbiety wzbogaca się o kolejne pisanki. Wszystkie kolorowe, bogato zdobione, jedna piękniejsza od drugiej.

- Trudno powiedzieć, ile jaj dotychczas ozdobiłam, na każde święta przygotowuję dwadzieścia pisanek. Nigdy nie liczyłam pisanek ze swojej kolekcji, z każdego roku zostawiam po jednym wzorze na pamiątkę. O, tutaj mam jajko kurki japonki z 1982 roku i dziesięć lat młodsze jajko pomalowane w orientalne wzory.

W kolekcji są pisanki we wzory afrykańskie i meksykańskie, ale... nie ma dwóch takich samych.

Przedświąteczne robienie pisanek jest tradycją w domu pani Elżbiety. Cała rodzina ozdabia jajka wszystkimi znanymi technikami. Powszechnie znaną metodą jest tzw. skrobanie. Najpierw trzeba ugotować jajka na twardo w łupinach, najlepiej czerwonej cebulki, bo daje piękny kolor. Po odsuszeniu na serwetce, można szydełkiem albo grubą igłą wyskrobywać na skorupce fantazyjne wzory. Zdaniem pani Elżbiety, to trudna technika, trzeba mieć nie tylko cierpliwość, ale i wyczucie. Wystarczy zbyt mocne przyciśnięcie igłą, a skorupka pęknie i po pięknej pisance pozostanie wspomnienie.

Metod ozdabiania pisanek jest naprawdę dużo, a pani Elżbieta zna i stosuje z powodzeniem każdą z nich.

- Przed świętami siedzę w kuchni, gotuję i przyrządzam do późnej nocy. Później wszyscy idą spać, a ja zaczynam malować jajka. Siedzę nad pisankami do drugiej, trzeciej w nocy i zwyczajnie przy tym odpoczywam.

Zdolności odziedziczone po mamie

Elżbieta Rączka mieszka w Wołominie. Tutaj ukończyła szkołę podstawową i liceum, po maturze wahała się między plastyką i biologią, aż wybrała Studium Architektoniczne, po czym kontynuowała naukę w Wyższej Szkole Inżynierskiej w Radomiu: Wydział nauczycielski, specjalność - plastyka, kierunek - malarstwo.

Malarstwo zawsze było największą pasją pani Elżbiety. Malarstwo sztalugowe olejne oraz technika suchej pasteli. Tematami jej obrazów są najczęściej pejzaże, kwiaty i martwa natura, przedstawiane niezwykle realistycznie, tworzone zarówno w pracowni, jak i w plenerze. Wiele prac wołomińskiej artystki znajduje się w zbiorach prywatnych w kraju i zagranicą: Francji, Holandii, Niemczech i USA. Poza malarstwem Elżbieta Rączka zajmuje się układaniem kompozycji kwiatowych (skończyła roczny kurs bukieciarstwa, a kompozycje układa z kwiatów i roślin z własnego ogrodu), haftem krzyżykowym, malowaniem na szkle i tkaninach.

Malarstwo dekoracyjne, na porcelanie, drewnie, tkaninie, pani Elżbieta opanowała do perfekcji. Do dziś jest dumna ze swoich kreacji, bluzek i spódnic ręcznie malowanych, prezentowanych na wystawie rękodzieła artystycznego w Warszawie w 1985 r. Pani Elżbieta zawsze podkreśla, ze wszechstronne zdolności artystyczne odziedziczyła po mamie.

Prace, głównie obrazy, pani Elżbiety były prezentowane na dziesięciu wystawach, m.in. w Warszawie, Radomiu i Międzyzdrojach. Ostatnio malarka pokazywała swój dorobek w Jadowie, z okazji Powiatowego Przeglądu Twórczości Ludowej i Rodzimej. Jeden raz, w 1996 r. Elżbieta Rączka miała wystawę indywidualną w Wołominie. Artystka należy do Stowarzyszenia Marynistów Polskich oraz Klubu Twórców ?Pasja? w Szczecinie.

Na plenerach spotyka pasjonatów

Swój czas pani Elżbieta dzieli pomiędzy pracę zawodową i artystyczne pasje. Praca na szczęście jest nierozerwalnie związana z tym, co szczególnie bliskie - Elżbieta Rączka jest obecnie nauczycielką plastyki i techniki w Szkole Podstawowej nr 3 w Wołominie.

- Z pracy z dziećmi jestem szczególnie zadowolona, często słyszę od nich: zostanę plastykiem, pójdę na architekturę. Może coś z tych dziecięcych marzeń uda się zrealizować, tak jak w moim przypadku. Plastyka jest przedmiotem, który przygarnia dzieci, tutaj natychmiast widzi się efekty.

Z ogromnym zaangażowaniem pani Elżbieta przekazuje uczniom swoje umiejętności: uczy malować, ozdabiać pisanki, robić kolorowe kwiaty. Jednak za rok, w 35-lecie pracy zawodowej planuje odejście ze szkoły i całkowite poświęcenie się swoim sprawom. Przede wszystkim malarstwu - coraz częściej jeździ na plenery, tam spotyka takich samych pasjonatów, na plenerach jest to, co panią Elżbietę interesuje, czego od lat szukała. Poza malarstwem ma jeszcze dwie pasje: przydomowy ogród i wędkarstwo.

Tradycja jednocząca domowników

Oglądając wszechstronną twórczość pani Elżbiety nie można wyjść z podziwu. Oprócz tego, co już zostało wymienione, artystka ozdabia również jajka ze szkła. Nie tylko w wielkanocne wzory, jajka przyciągają oko pejzażami, kwiatami, czy orientalnymi motywami.

- Pisanki maluje się na takim samym szkle, jak bombki
- pokazuje pani Elżbieta. - Najpierw jajko zanurzam w farbie matującej, a gdy wyschnie, ołówkiem rysuję wzory. Skąd biorę pomysły? Z głowy. Motyw zależy od pogody, od mojego nastroju, od wielu czynników. Na koniec pokrywam kontur farbami, to łatwe - zapewnia pani Elżbieta, ?biegając? po jajku specjalnym pędzelkiem.

Pani Elżbieta uważa, że ozdabianie pisanek przed świętami jest bardzo dobrą tradycją, jednoczącą wszystkich domowników.

- Jestem szczęśliwa, że moje córki ją kontynuują. Nie przyjeżdżają na święta na gotowe, żeby zasiąść za stołem, tylko zjawiają się dwa dni wcześniej i zasiadamy razem nad jajkami, malujemy, obklejamy i rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy...

Dorosłe już córki, Kinga i Sylwia, odziedziczyły po mamie wszystkie artystyczne zdolności. Maluje także kilkuletni wnuczek Gerard, który jest również zapalonym wędkarzem. Niedawno Gerard zawiesił w swoim pokoju pierwszy namalowany przez siebie obraz. A to znaczy, że rodzinna pasja, umiłowanie sztuki i piękna, będzie kontynuowana, przejdzie na następne pokolenie.

Agata Bochenek